My nie polujemy (chociaż nie ma pewności, że Vega też jest tego zdania). Dla Pańci i Pańcia stójka jest zwyczajnie ładna.
środa, 31 grudnia 2014
stójka
"Wyżeł to pies myśliwski charakteryzujący się stójką właściwą tylko tej grupie psów" - takie informacje możemy odnaleźć w internecie i wielu książkach o psach. Podobno stójka to stan psychiczny wyrażający szczególne napięcie psychiczne psa, który zwietrzył zwierzynę. Odbywa się to następująco: pies biegnie sobie beztrosko i nagle dopada go zapach. Zapach jest tak zniewalający, że pies musi się zatrzymać i zastanowić. Vega posiada bardzo czuły węch. Czasem kiedy jesteśmy na szkoleniu i zawieje wiatr, Pańcia już wie, że teraz Vedze już nie szkolenia w głowie, ale zapachy co wiatr przyniósł.
śnieżnie
Węszenie w śniegu pewnie do łatwych nie należy no i nos marznie, jednak Vega sie tym nie zraża i węszy wytrwale. Bez względu na pogodę trzeba spełniać swoje psie obowiązki. Przyszła zima, taka prawdziwa, ze śniegiem i bardzo nas to cieszy. Trzeba jednak bardzo uważać: liczne w Cieszynie rzeczki, potoki zamarzają i czasem pies nie wie, że to tylko kruchy lód, a nie twarda ziemia. W zeszłym roku mieliśmy nieprzyjemną przygodę, kiedy to cienki lód pod Vegą się załamał i ta wpadła do zimnej wody. Najbardziej przestraszony był oczywiście Pańcio. Trzeba też uważać z innych powodów; w pobliskim lasku, który czasem odwiedzamy, zaroiło się od saren. A jak jest sarna, to wiadomo - trzeba za nią pobiec. Pańcia stoi na mrozie i woła, a pies biegnie za sarną. Oczywiście Vega szybko wraca! No ale sarna już spłoszona. Jest jeszcze coś co nas niepokoi - sypanie solą. I tak, na czas śnieżnej zimy zarzucamy spacery do miasta i udajemy się w inne rejony, gdzie sól nie cieszy się aż taką popularnością. Bo Vega delikatne łapki ma i o łapki trzeba dbać.
wtorek, 23 grudnia 2014
coś się czai
Coś się czai na nasze święta, na nasze świąteczne wypieki. Tyle zapachów w domu, tyle smaków... I tylko krzyczenie: Vega idź stąd, Vega zmiataj, Vega zostaw... Przygotowania świąteczne to trudny czas dla psa. Tyle pokus! W zeszłym roku ludzie nie dopilnowali ciasta marchewkowego z polewą czekoladową - zostało zjedzone do połowy. Vega miała wtedy pięć miesięcy i Pańcio z Pańcią byli trochę przestraszeni całą sprawą. Ale poza utratą części ciasta - nic się nie stało. Vega w szczęściu i zdrowiu obchodziła swoją pierwszą Wigilię. Przy okazji Kolacji Wigilijnej napiła się jeszcze pierwszy raz wina - jak przystało na prawdziwą damę - z kryształowego kieliszka.
W tym roku nie planujemy ani wina ani ciasta ale prezenty jakieś na pewno pod choinką się znajdą także dla psa.
Fotografia rodzinna
"Nasz blog jest blogiem rodzinnym. Tworzy go dwoje ludzi i jeden pies". Tak napisaliśmy już prawie rok temu i tego się trzymamy! A to jest nasze ulubione rodzinne zdjęcie także autorstwa Magdy Makar.
Ślubne
Nasze ślubne zdjęcia wykonane przez Magdę Makar nie mogły obyć się bez pas. Vega grzecznie uczestniczyła w przygotowaniach, choć pewnie nie rozumiała o co tyle hałasu. Przed samym wyjściem doszło do sporego zamieszania bo Pańcio zgubił odświętne skarpetki i istniało zagrożenie że do ślubu przystąpi w skarpetkach różowych w fioletowe paski. Ale szczęście nam sprzyjało tego dnia - skarpetki zostały odnalezione!
piątek, 12 grudnia 2014
zima 3ma
Zima trzyma, dni mijają, za oknem szaro i zimno. Pańcio i Pańcia ciągle w pracy, wracają zmęczeni i jakoś nie maja ochoty na spacery. Źle się dzieje. Ale Pańcia obiecuje, że jeszcze tylko kilka dni w pracy a potem będzie miała dużo czasu wolnego i cały ten czas przeznaczy na spacery z psem. I będziemy chodzić nad rzekę i do lasu, spotykać inne psy, bawić się i biegać. Albo nikogo nie spotykać i przechadzać się w milczeniu. Pańcia będzie patrzeć przed siebie, czasem zawoła, a Vega będzie węszyć.
Jeszcze tylko kilka dni w pracy, a potem zakładamy ciepłe szaliki, czapki i rękawiczki i witaj przygodo!
poniedziałek, 24 listopada 2014
wspomnienie lata
poniedziałek, 10 listopada 2014
o wolności
Podczas porannego przeglądania internetów trafiłyśmy z Vegą na link udostępniony na fb przez Fundację Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! To kilka filmów przedstawiających chwile powrotu do wolności różnych zwierząt: szympansów, lisów, tygrysa ale też psów. Te ostatnie całe swoje życie przeżyły w klatkach laboratoryjnych. Nigdy nie widziały światła słonecznego, nigdy nie biegały po trawie... aż do tego dnia, do chwili zarejestrowanej przez kamerę.
Filmy są piękne i wzruszające. Szkoda jednak, że do takiej sytuacji musiało dojść, że ktoś musiał te zwierzęta przywracać wolności, a one powinny być wolne całe swoje życie.
I tak się z Vegą zastanawiamy: jeśli wolność jest tak ważna dla człowieka, wręcz definiuje nasze człowieczeństwo, to czym jest dla zwierzęcia? Bo choć zwierzę nie zna pojęcia wolności, to jednak dokładnie zna to uczucie, zwłaszcza jeśli jest to wolność odzyskana po latach pobytu w klatce.
http://www.viralnova.com/first-freedom/
Filmy są piękne i wzruszające. Szkoda jednak, że do takiej sytuacji musiało dojść, że ktoś musiał te zwierzęta przywracać wolności, a one powinny być wolne całe swoje życie.
I tak się z Vegą zastanawiamy: jeśli wolność jest tak ważna dla człowieka, wręcz definiuje nasze człowieczeństwo, to czym jest dla zwierzęcia? Bo choć zwierzę nie zna pojęcia wolności, to jednak dokładnie zna to uczucie, zwłaszcza jeśli jest to wolność odzyskana po latach pobytu w klatce.
http://www.viralnova.com/first-freedom/
środa, 5 listopada 2014
wdzięk i gracja
Vega mimo swego doskonałego rodowodowego pochodzenia na wystawy psów nie jeździ. Może nawet by chciała, ale niestety - posiada pewną wadę - wadę zgryzu. Niby nic, ale w świecie rasowych psów to bardzo wiele. Krzywe zęby przekreślają szanse na międzynarodową karierę i medale. Vega jednak się tym nie zraża i pamięta, że jest pięknym wyżłem weimarskim. Głowę nosi wysoko, pierś dumnie wypiętą. Czy ktoś może sie z nią równać? Naszym zdaniem (nieobiektywnym) - nie.
ps: niektórzy mogą na zamieszczonym obrazku zauważyć oznaki tak zwanego "wyżłowania", czyli charakterystycznego węszenia. Ale musimy to zrozumieć: powietrze przynosi tyle różnych zapachów... trudno się im oprzeć.
30 kg
Trzydzieści kilogramów mięśni - to może budzić respekt. Bo kiedy takie 30 kg biegnie w naszą stronę możemy się poczuć nieswojo. A że biegnie szybko to i na ucieczkę szans nie ma. Początkowo, kiedy pies jest szczeniakiem, nawet jeśli podbiega go kogoś nieznajomego, ten reaguje przyjaźnie (no bo kto nie lubi szczeniaczków?). Z biegiem dni, tygodni i przyrostem masy ciała napotkani ludzie reagują mniej ochoczo. I trzeba to zrozumieć; nie znają przecież Vegusi tak jak my i nie wiedzą jaki to słodki psiak.
Dla nas oczywiście Vega ciągle jest małym pieskiem. To ciekawe jak zmienia się skala wielkości psa, kiedy się ma psa. Bo taki wyżeł weimarski wydawał mi się zawsze psem dużym, a teraz już nie, teraz jest małym psem, takim kanapowcem. Takim kanapowcem, którego dogonić nie sposób.
sobota, 25 października 2014
sobotnie inspiracje
Cudne słoneczne popołudnie! Sobota i nic nie musimy. Rano załatwiliśmy wszystkie nasze obowiązki: było i szkolenie i zakupy, a Pan nawet nastroił gitarę. Szkolenie jest bardzo wyczerpujące dla Vegi: przez godzinę musi być bardzo grzeczna pod czujnym okiem trenera. Nic dziwnego, że pies jest zmęczony!
I tak odpoczywając w słońcu Pańcia postanowiła poszukać nowych poetyckich inspiracji. Długo nie trwało, kiedy natknęłam się na poezję Ludwika Jerzego Krena. Okazuje się, że ten wybitny poeta miał psa! I kochał psa! I wiedział wiele o życiu z psem pod jednym dachem i pięknie o tym pisał. Poniżej jeden z jego wierszy, prawdziwy i wzruszający.
I tak odpoczywając w słońcu Pańcia postanowiła poszukać nowych poetyckich inspiracji. Długo nie trwało, kiedy natknęłam się na poezję Ludwika Jerzego Krena. Okazuje się, że ten wybitny poeta miał psa! I kochał psa! I wiedział wiele o życiu z psem pod jednym dachem i pięknie o tym pisał. Poniżej jeden z jego wierszy, prawdziwy i wzruszający.
Mieliśmy młode
Mieliśmy młode
Cztery.
Coś dla Sztamma,
Same boksery.
Po tacie i po mamie
Przejęły całą urodę.
Daję słowo, nie kłamię,
Mieliśmy młode…
Mieliśmy dywan.
Perski.
I to był ten ring Bokserski.
Dziś moja żona święta
Swą rudą głową kiwa:
-Mieliśmy dywan, pamiętasz ?
Mieliśmy dywan…
Mieliśmy fotel.
Ze skóry.
W sam raz, by próbować Pazury.
Teraz jego wspomnienie
Powoduje tęsknotę.
- Kiedyś – mówimy z drżeniem
- Mieliśmy fotel…
Mieliśmy parkiet.
Gładki.
Zasiusiały go nam Gagatki.
Dziś żona patrząc na plamy,
Klnie całkiem jak jaka markiet- (anka)
A potem oboje łkamy:
- Mieliśmy parkiet…
No nic, było nie było,
Nie wolno rąk opuszczać.
Fotel się wyrzuciło,
Parkiet się czymś tam natłuszcza
Psiaki poszły do innych,
Im teraz robią szkodę
- A my ze smutkiem mruczymy:
- Mieliśmy, mieliśmy młode…
Cztery.
Coś dla Sztamma,
Same boksery.
Po tacie i po mamie
Przejęły całą urodę.
Daję słowo, nie kłamię,
Mieliśmy młode…
Mieliśmy dywan.
Perski.
I to był ten ring Bokserski.
Dziś moja żona święta
Swą rudą głową kiwa:
-Mieliśmy dywan, pamiętasz ?
Mieliśmy dywan…
Mieliśmy fotel.
Ze skóry.
W sam raz, by próbować Pazury.
Teraz jego wspomnienie
Powoduje tęsknotę.
- Kiedyś – mówimy z drżeniem
- Mieliśmy fotel…
Mieliśmy parkiet.
Gładki.
Zasiusiały go nam Gagatki.
Dziś żona patrząc na plamy,
Klnie całkiem jak jaka markiet- (anka)
A potem oboje łkamy:
- Mieliśmy parkiet…
No nic, było nie było,
Nie wolno rąk opuszczać.
Fotel się wyrzuciło,
Parkiet się czymś tam natłuszcza
Psiaki poszły do innych,
Im teraz robią szkodę
- A my ze smutkiem mruczymy:
- Mieliśmy, mieliśmy młode…
Ludwig Jerzy Kern
piątek, 3 października 2014
otwieram oczy i widzę... psa
Co jest w życiu najważniejsze? Najważniejsze to budzić się każdego ranka i widzieć twarz ukochanej osoby... lub pysk. Vega pozwala sobie na takie właśnie spoufalanie się z poduszką Pańcia (Pańci poduszka pozostaje bezpieczna przynajmniej kiedy Pańcia czuwa). A Pańcio pozwala! W ten sposób dochodzi do sytuacji, kiedy budzę się (ja - Pańcia) i widzę mordkę Vegi. Nos w nos, oko w oko. Oczywiście nasze zachowanie jako właścicieli psa jest bardzo nieodpowiednie i godne potępienia. Pamiętajcie! Jeśli chcecie mieć psa, od samego początku nie pozwalajcie mu spać w łóżku! Albo od samego początku poddajcie się, w ten sposób unikniecie niepotrzebnej walki.
Ale chyba nie jest z nami Pańciami tak najgorzej, bo po rozmowach przeprowadzonych wśród kolegów i koleżanek z pracy (a dodam, że pracuje na uniwersytecie) wynika, że wszyscy oni śpią ze swoimi psami. I żeby zacytować Panią Doktor X: "dla mnie to było oczywiste od początku, że pies będzie z nami spał".
Coby tam nie myśleć o wychowaniu psa, to muszę przyznać, że taki widok o poranku zawsze nastawia mnie pozytywnie.
niedziela, 21 września 2014
ROK!
Już od roku mamy psa! Już od roku pies ma nas! Początki były trudne, bo szczeniak jest trochę jak małe dziecko - potrzebuje 100% uwagi. Inaczej niż dzieci (zwykle tak przynajmniej bywa) - szczeniaki gryzą. Gryzą wszystko i chętnie. Vega najchętniej gryzła kostki Pańcia. Szczeniak musi wychodzić na dwór raz na trzy godziny. I nie jest ważne czy jest akurat dwunasta w nocy czy trzecia. Po szczeniaku trzeba sprzątać, różne rzeczy. Szczeniak niechętnie zostaje sam, ale trzeba go tego nauczyć. Szczeniak niszczy, nawet te rzeczy, które ludziom wydają się cenne (z jakiegoś powodu). Ale to przechodzi*. I chociaż trochę szkoda, że Vega nie jest już takim małym słodkim pieskiem, to za to jest dużo mądrzejszym pieskiem i jest bardziej grzeczna.
*Pańcio zauważył, że słowa "to przechodzi" mają podwójne znaczenie: z jednej strony przechodzą szczenięce nawyki, a z drugiej - nam przestaje tak bardzo zależeć na rzeczach. Oczywiście jest nam szkoda kilku rzeczy, które straciliśmy w wyniku działań Psińskiej, ale to tylko rzeczy! A obecność Vegi daje nam więcej radości niż jakakolwiek rzecz :)
środa, 17 września 2014
szaleństwo
Pańcio kategorycznie zabronił się śmiać z psa, ale Pańcia nie mogła się powstrzymać i powiększyła zdjęcie, na którym wyraźnie widać: nasz pies jest szalony! Oczywiście w normalnej skali i na co dzień tego nie widać. Przyjmijmy, że to słońce, woda i piasek wywołały te emocje.
aktywny wypoczynek
Relacji z Podróży Poślubnej ciąg dalszy!
Hel to idealne miejsce na wypoczynek z psem. Poza sezonem (czyli już we wrześniu) plaże są prawie puste i nikt nie ma pretensji, że piesek biega bez smyczy. Plaża jest czysta, nie ma na niej tych wszystkich śmieci zostawianych przez ludzi, ale pełna patyków. Nietrudno sobie wyobrazić, że taka plaża jest rajem dla psa! Można biegać do woli, a gdzie się nie obejrzeć - tam patyk, idealny do zabawy. I tak właśnie spędzaliśmy czas: biegając, rzucając i odpoczywając patrząc w morze.
Hel to idealne miejsce na wypoczynek z psem. Poza sezonem (czyli już we wrześniu) plaże są prawie puste i nikt nie ma pretensji, że piesek biega bez smyczy. Plaża jest czysta, nie ma na niej tych wszystkich śmieci zostawianych przez ludzi, ale pełna patyków. Nietrudno sobie wyobrazić, że taka plaża jest rajem dla psa! Można biegać do woli, a gdzie się nie obejrzeć - tam patyk, idealny do zabawy. I tak właśnie spędzaliśmy czas: biegając, rzucając i odpoczywając patrząc w morze.
wtorek, 16 września 2014
Podróż Poślubna
- W sumie to miało być tylko moje zdjęcie ale reszta weszła mi w kadr :)
- Trudno, teraz tak już będzie :)
Właściwie to jedno zdjęcie może opowiedzieć wszystko. Bo wszystko na nim jest: jest słońce, plaża i morze - czyli piękne okoliczności przyrody. I jesteśmy my: czyli Pańcio, Pańcia i Vega. Zdjęcie w zamierzeniu miało być zwykłym selfie, ale jak już zostało powiedziane: nie udało się. Bo weszli mi w kadr. Wielkimi stopami, czterema łapami, w kadry mojego (czyli piszącej te słowa Pańci) życia weszły najwspanialsze znane mi istoty: czyli Pańcio, zwany od 6.09 także Mężem, oraz Vega, zwana także Vegusią, Nusią, Kitfasińską i Pumbą.
A skoro tworzymy już rodzinę to i Podróż Poślubna była rodzinna. Tylko my troje na Półwyspie Helskim.
- Trudno, teraz tak już będzie :)
Właściwie to jedno zdjęcie może opowiedzieć wszystko. Bo wszystko na nim jest: jest słońce, plaża i morze - czyli piękne okoliczności przyrody. I jesteśmy my: czyli Pańcio, Pańcia i Vega. Zdjęcie w zamierzeniu miało być zwykłym selfie, ale jak już zostało powiedziane: nie udało się. Bo weszli mi w kadr. Wielkimi stopami, czterema łapami, w kadry mojego (czyli piszącej te słowa Pańci) życia weszły najwspanialsze znane mi istoty: czyli Pańcio, zwany od 6.09 także Mężem, oraz Vega, zwana także Vegusią, Nusią, Kitfasińską i Pumbą.
A skoro tworzymy już rodzinę to i Podróż Poślubna była rodzinna. Tylko my troje na Półwyspie Helskim.
środa, 27 sierpnia 2014
deszcz
"W czasie deszczu dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz. Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz". Słowa piosenki pochodzą z Kabaretu Starszych Panów. Czasem warto odkurzyć klasykę. Pańcia kiedyś w czasie wakacji zobaczyła wszystkie odcinki Kabaretu wydane na dvd. Vegi jeszcze nie było na świecie, więc Pańcia miała dużo czasu na siedzenie i oglądanie. Teraz trzeba chodzić na długie spacery. Nawet w deszcz. Choć patrząc na Vegę raczej trudno podejrzewać, że w taką pogodę ma ochotę wychodzić na dwór. I tak sobie siedzimy. Pańcia przy komputerze, pies śpi na kanapie za plecami. Słychać ciche pochrapywanie. Może przynajmniej przyśni się spacer, może przyśni się zajączek, albo kurka...
I nucimy:
W czasie deszczu dzieci się nudzą, to ogólnie zna-ana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz
Do flaszeczek złapią muszek wypuszczają puch z poduszek
Żyletkami krając je i śpiewając słowa te:
W czasie deszczu dzieci się nudzą to ogólnie znana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz
Nie pogardzą również gratką by drzemiącym dopiec dziadkom
Podpalając brody im wraz z refrenem tym:
W czasie deszczu dzieci się nudzą to ogólnie znana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz
Nie raz też i cała chatka zajmie się od brody dziadka
A choć ją ugasi straż czy to stąd nie płynie aż:
że W czasie deszczu dzieci się nudzą to ogólnie znana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz
Więc tu trzeba by zalecić w czasie deszczu nie mieć dzieci
a już jesli one są to uważać strasznie bo:
W czasie deszczu dzieci się nudzą to ogólnie znana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się, ale strasznie nudzą się w deszcz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz
Do flaszeczek złapią muszek wypuszczają puch z poduszek
Żyletkami krając je i śpiewając słowa te:
W czasie deszczu dzieci się nudzą to ogólnie znana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz
Nie pogardzą również gratką by drzemiącym dopiec dziadkom
Podpalając brody im wraz z refrenem tym:
W czasie deszczu dzieci się nudzą to ogólnie znana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz
Nie raz też i cała chatka zajmie się od brody dziadka
A choć ją ugasi straż czy to stąd nie płynie aż:
że W czasie deszczu dzieci się nudzą to ogólnie znana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się ale strasznie nudzą się w deszcz
Więc tu trzeba by zalecić w czasie deszczu nie mieć dzieci
a już jesli one są to uważać strasznie bo:
W czasie deszczu dzieci się nudzą to ogólnie znana rzecz
Choć mniej trudzą się i mniej brudzą się, ale strasznie nudzą się w deszcz
środa, 20 sierpnia 2014
pola łąki lasy
Przygotowania do ślubu trwają, ale trzeba się też oderwać czasem od rzeczywistości pełnej tiulów, koronek, pięknych fryzur i lukrowanych tortów. W ostatni piątek zrobiliśmy sobie wycieczkę aż do Puńcowa - urokliwej wioski pod Cieszynem. Pola, łąki, lasy - to to, co Vegusia lubi najbardziej, a my wraz z nią. Dzięki Vedze Pańcio i Pańcia mieli możliwość zapomnieć o tym, co ich czeka, choć oboje bardzo się cieszą ślubem, to jednak, do szczęścia dochodzi też zdenerwowanie. A jak widać na zdjęciu, taki spacer to prawdziwa sielanka: piękne widoki, a słońce już nie tak męczące jak jeszcze tydzień temu w okropne upały. Ale niech nikogo nie zwiedzie ten cudny widok za plecami i uśmiechnięte twarze i pyski. Kilka minut po zrobieniu tego zdjęcia Vegusia wytarzała się w czymś, czego bliżej nie zidentyfikowaliśmy, ale śmierdziało niebotycznie. Potem już tylko pędem do domu i zimny prysznic w ogrodzie.
I tak z rzeczywistości różowobiałych tiulów, tortów i koronek, zostaliśmy sprowadzenie do rzeczywistości śmierdzącego psa i wspólnego polewania szlauchem. Życie z psem jest cudowne i pełne niespodziewanych zwrotów akcji.
czwartek, 14 sierpnia 2014
tiule i inne
Ostatnio Pańcia zaniedbała swoje blogowe obowiązki. A wszystko przez poważne decyzje i poważne zmiany w życiu Pańciów. Bo Pańcio i Pańcia postanowili sformalizować związek i w teorii wyglądało to dość łatwo. A w praktyce okazało się serią wyzwań, zwłaszcza dla Pańci. Sukienki, makijaże, fryzury, strojenia, potrawy, muzyka... Gdyby Pańcia tu regularnie pisała, niechybnie blog z psiego zmieniłby się w weselny, a tego byśmy nie chcieli. Vegusia dotrzymuje kroku w przygotowaniach: suknia Pańci została od razu zaznaczona zębiskami, ale niegroźnie.
Do Wielkiego Dnia zostały jeszcze trzy tygodnie, a potem... Przygoda! Wspólna Podróż Poślubna! Tak, tak: Pan Młody, Panna i Vegusia!
poniedziałek, 21 lipca 2014
hotel
Od kiedy mamy Vegę nasi znajomi obdarzają nas wielkim zaufaniem zostawiając pod naszą opieką swoje pieski. A ponieważ ci właściciele psów, których znamy mają podobne podejście do swoich czworonogów, jak my (czyli mówiąc krótko mają na ich punkcie totalnego hyzia) jest nam bardzo miło, że darzą nas takim zaufaniem. Przebywała już u nas Pani Psota, Pani Luna, a w ostatnią niedzielę - kawaler Bazyl. Bazyl okazał się wymarzonym kompanem dla Vegi, bo lubi się bawić, tylko biega trochę wolno i się przewraca. W okazywaniu uczuć jest bardzo wylewny: lizał naszą Psińską bez przerwy po nosie i uszach (w mądrych książkach o psich zachowaniach możemy się dowiedzieć co takie zachowanie oznacza, ale ponieważ Pańcia ostatnio poddaje owe naukowe wywody kontestacji, chwilowo przemilczymy ten temat). Spędziliśmy zatem miły dzień w towarzystwie Bazyla. Vega niestety jeszcze nie jest całkiem zdrowa, ale następne spotkanie będzie już pełne szaleństw. A Pańcia i Pańcio powoli mogą się zastanawiać nad prowadzeniem Rodzinnego Hotelu dla Psów. Warto dodać, że Bazyl jest pieskiem brata Pańcia. Także... rodzina się powiększa.
piątek, 11 lipca 2014
"ale głupio było bez Vegi"
Ludzie mówią "to tylko pies". Owszem, "tylko pies", jak my jesteśmy "tylko ludźmi". Może dla kogoś to dziwne, że można się martwić o zdrowie psa, o jego samopoczucie, o to, że za długo jesteśmy w pracy, kiedy pies siedzi w domu sam. Ale przecież sami się decydujemy na posiadanie psa, więc i na opiekę nad słabszym od siebie stworzeniem, które nas potrzebuje. My - ludzie też potrzebujemy psów. Dawno, dawno temu, chodziło o współpracę. Teraz też są psy pracujące, które pomagają ludziom w ich pracy. Ale znakomita większość to psi towarzysze, potrzebni nam, żeby lepiej i radośniej żyć.
Dużo mądrzejsi są ludzie, którzy mówią, że "pies to najlepszy przyjaciel człowieka". Nie wiemy, czy można powiedzieć, że pies nas kocha, bo to wyższe uczucie, a takie ponoć przejawiają tylko ludzie. Ale altruizm też jest ludzkim pomysłem, a jednak pojawia się w świecie zwierząt: psy idące na ratunek, nawet za cenę swojego życia, albo inne, które pomagają słabszym od siebie zwierzętom.
Każdego dnia uświadamiamy sobie, że "tylko pies" jest dla nas najlepszym przyjacielem. Pańcio czasem pyta: "Jak mogliśmy nie mieć kiedyś psa?", albo stwierdza: "Ale głupio było bez Vegi." Bo bez psa jest głupio i basta.
Każdego dnia uświadamiamy sobie, że "tylko pies" jest dla nas najlepszym przyjacielem. Pańcio czasem pyta: "Jak mogliśmy nie mieć kiedyś psa?", albo stwierdza: "Ale głupio było bez Vegi." Bo bez psa jest głupio i basta.
rekonwalescencja
Wczoraj Vega miała przeprowadzony zabieg sterylizacji. Rutynowa sprawa, ale Pańcia i Pańcio bardzo się denerwowali. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie, Vega przez resztę dnia była bardzo osłabiona i tylko ogonek nie przestawał się ruszać, kiedy tylko zagadnęło się do psa kilka słów. Prawdę mówiąc Psińska była dużo bardziej dzielna niż jej Pańcia, której aż łza się w oku zakręciła kiedy zobaczyła osuwającą się Vege po zastrzyku ze znieczuleniem.
Teraz odpoczywamy i czekamy aż wszystko wróci do normy czyli biegania, wąchania i hasania po łąkach i lasach.
czwartek, 26 czerwca 2014
psi towarzysz
"Wy nie wiecie, a ja wiem, jak rozmawiać trzeba z psem" śpiewał Adaś Niezgódka słowa Jana Brzechwy. Oczywiście, wypada zgodzić się z autorem, że z psem trzeba umieć rozmawiać i rozmawiać warto. Ale chyba najlepsze w przyjaźni między człowiekiem a psem jest to, że rozmawiać nie trzeba. Możemy sobie siedzieć razem i się do siebie nie odzywać. Możemy iść razem na spacer i nie zamienić ze sobą słowa. My - ludzie, możemy też gadać jak najęci i pies nigdy nas nie skarci, co najwyżej odejdzie, albo zaśnie (ten ostatni wybieg przez Vegę stosowany jest najczęściej). Człowiek i pies mogą spędzać czas razem, ale nie łączy się to z często męczącym obowiązkiem podtrzymywania konwersacji. Pies jest towarzyszem niewymagającym. Oczywiście warto mieć też ludzkich przyjaciół, jeśli jest się człowiekiem, ale czas przebywania z nimi musi być ograniczony. Nie można cieszyć się sobą bez końca, bez przerwy. Natomiast towarzystwem psa można się cieszyć bez ograniczeń. To jedyne towarzystwo, które na dłuższą metę nie jest męczące.
środa, 18 czerwca 2014
psi sen
Film mogą Państwo zobaczyć dzięki uprzejmości Marysi M. –
reżyserki.
Głównym protagonistą w filmie jest Vegusia
i jej zmagania z ciężką pracą przy komputerze. Zmagania nie są długie.
Właściwie podczas całego filmu obserwujemy jak bohaterka śpi. Możemy wyczuć
sugerowaną przez autorkę filmu obecność kogoś jeszcze, kogoś kto towarzyszy
głównej bohaterce. Możliwe, że jest to człowiek, lub inna rozumna istota, do
której należy komputer wraz z klawiaturą, która staje się podstawą, niejako
bazą dla dalszych wydarzeń przedstawionych w filmie. Inspiracji, do podjętych
przez autorkę filmu medytacji, możemy szukać u Andy Warhola. Podobnie jak w kultowym filmie twórcy pop-artu "Sen" mamy tu do czynienia z niemym zapisem rzeczywistej sytuacji snu.
Inaczej niż u surrealistów, widzimy realną sytuację, jakże
daleką od marzeń sennych przedstawianych w malarstwie Daliego czy filmach Bunuela.
Autorka jedynie sugeruje, co śnić się może bohaterce: może jest to
zajączek, może kura, może szaleńcza pogoń przez łąkę. Bezpretensjonalność formy
i treści podkreślona jest delikatnym, acz dobrze słyszalnym chrapaniem
psa.
Integralną częścią filmu jest jego ścieżka
dźwiękowa - popołudniowa audycja radiowa w Trójce. Całość przesycona jest ulotnym
spokojem, tak właściwym dla popołudniowej krótkiej drzemki w ciągu dnia.
piątek, 13 czerwca 2014
Przyjaciele
Nasza Psińska ma przyjaciół wśród psów i wśród ludzi. Niestety nie udało się jej jeszcze zaprzyjaźnić z innymi stworzeniami; koty nie są przyjacielskie, uciekają na widok Vegi, choć ta ochoczo merda do nich ogonem. Widać koty mają inny system znaków i nie rozumieją merdania. Jeże są zamknięte w sobie, o kaczkach chyba nawet nie warto wspominać. Pan Królik - nasz współlokator - Vegę jedynie toleruje. Czasem zainteresuje się jej zabawką lub miską z jedzeniem, ale od samej Vegi potrafi się ostentacyjnie odwrócić plecami (i inną częścią ciała). Tym bardziej cieszy ta nieliczna, ale wierna grupa przyjaciół. A wśród ludzi najlepsi przyjaciele to Marysia i Maciek. Vega poznała ich kilka dni po przybyciu do swojego domu. Z Marysią wiele razy zostawała, kiedy Pańcię i Pańcia pochłaniały jakieś niedorzeczne obowiązki poza domem. Pańcia nie chciała zostawiać małego pieska na zbyt długo samego w domu. Oczywiście Vega musiała się przyzwyczaić, że czasem zostaje sama, ale wszystko następowało stopniowo. Dwumiesięczny piesek nie może przecież zostać sam na 5 godzin!
I tak Marysia i Maciek wkroczyli w życie Vegi i od pierwszej chwili się zaprzyjaźnili. Teraz, kiedy nas odwiedzają Vega obskakuje ich, co nie zawsze jest przyjemne, bo nie jest już takim małym pieskiem. Marysia jej jednak na to pozwala, Maciek trochę się boczy, ale po minie widać, że też go to cieszy. Czasem, kiedy Maciek zostaje u nas na noc, Vega grzeje mu łóżko i dotrzymuje towarzystwa w nocy (może Maciek boi się spać sam w pokoju? Lepiej go nie zostawiać!).
Niestety, Marysia i Maciek są studentami. Oczywiście to dobrze, że studiują, ale niestety - studia też mają swój koniec (choć jest wiele osób, które starają się ten fakt podważyć). Marysia i Maciek są na piątym roku i odchodzą w wielki świat. Marysia już się wyprowadziła do Krakowa, a Maciek fruwa po świecie to tu, to tam, ale coraz dalej Cieszyna. Możemy mieć tylko nadzieję, że Przyjaciele o nas nie zapomną i nie zapomną zwłaszcza o Vedze, która wszak wiele razy dała im odczuć (liżąc, podgryzając, iskają, wskakując i siadając zawsze bardzo blisko) jak wiele dla niej znaczą.
łąki
Vega i Pańcia mają swoje ulubione miejsce spacerów. Są to łąki. Na łąki nie przychodzi wielu ludzi i można sobie pobiegać bez smyczy. Łąki są właściwie trzy, oddzielone pagórkami i laskami. Wzdłuż pierwszej z łąk płynie potok, w którym woda jest zimna i czysta, w sam raz dla spragnionego psa. Vega lubi buszować w trawie, czasem uda jej się przepłoszyć bażanta, zająca, a nawet sarnę. Oczywiście Pańcia nie pozwala na długą pogoń, a Vega (szczęśliwie) szybko się zniechęca. Teraz na łąkach pachnie skoszoną trawą, sianem, zupełnie jak na wsi. Brakuje już tylko krów. Vega nigdy jeszcze nie widziała krowy, więc może to być duże przeżycie. Łąki oddzielone są od ulicy największym w mieście cmentarzem. Niektórzy podobno boją się tu przychodzić. Ale Vega i Pańcia czują się bezpiecznie w swoim towarzystwie. I tylko bażanty mają lekkiego stracha.
piątek, 30 maja 2014
zdarzyło się w niedzielę
W niedzielę miało miejsce dramatyczne wydarzenie. Vega zauważyła lampę w kuchni. Lampa nie jest nowa. Była już w mieszkaniu kiedy Pańcio i Pańcia się wprowadzali. Oczywiście była też, kiedy wprowadziła się Vega. Lampa jest starsza od Vegi, a wiele wskazuje na to, że także od Pańciów. Zgoda, nie jest to także szczytowe osiągnięcie dizajnu. Ale żeby od razu chować się za drzwiami? Szczęśliwie strach trwał jakieś 15 minut, potem Vega zapomniała, lub postanowiła zapomnieć o Strasznej Lampie. Wszak lampa wisi w kuchni, a kuchnia... no sami wiecie, tam trzeba być.
czwartek, 15 maja 2014
nasza Psińska
Nasza Psińska otoczona jest miłością. Ale i sama daje nam dużo uczucia. Każdy kto ma psa, rozumie, co to jest psia miłość. Zawsze kiedy Pańcio albo Pańcia wracają do domu wita ich radosna Vega. W sumie nawet jak wychodzi się do sklepu to po powrocie pies wita radośnie w drzwiach. My też się cieszymy na jej widok, chociaż obowiązuje zasada: "zero dotykania, zero patrzenia, zero mówienia". Ta okrutna zasada wprowadzana jest przez psich trenerów i ma skutkować tym, że pies nie będzie wskakiwał na ludzi. To jedna z trudniejszych zasad, bo kiedy pies się wita, ludzie chcą się witać z psem (chyba, że są jacyś dziwni).
Vega lubi być tarmoszona na różne sposoby i wycierana. Bardzo nie lubi być mokra, więc po deszczowym spacerze chętnie daje się wycierać, a wręcz na to nalega. Mokry pies to pies nieszczęśliwy.
Vega jest tak ważna dla swojej Pańci, że ta, nawet wcześniej wraca z ważnych naukowych konferencji, żeby piesek nie był sam.
No i oczywiście Pańcia z Pańciem uważają, że ich piesek jest najwspanialszy i najpiękniejszy na świecie. No ale to jest oczywiste!
czwartek, 8 maja 2014
vege Vega
Wedle życzenia niejakiego mm - post o vege. Bo Vega jest vege, a przynajmniej chętnie swoją dietę urozmaica o warzywa i owoce. Z warzyw najbardziej lubi marchewkę, ale chętnie zje także rzodkiewkę, buraka, ziemniaka (łącznie z obierkiem), brokuła, kalafior i wypróbowaną ostatnio kalarepkę. Z owoców: jabłka, truskawki, winogrona, pomarańcze, banany (mmmm jak my lubimy banany!!), maliny, jeżyny i co tam jeszcze. Niejadalna według Vegi jest tylko cytryna. Na spacerze zjadamy trawy, mchy i porosty tz Vega zjada, bo Pańcia i Pańcio z jakiś względów gardzą znalezionym jedzeniem (Pańcio podobno kiedyś był na grzybach, ale nikt tego nie potwierdza). Kiedy Pańcia obiera marchewkę, Vega przybiega wiedziona instynktem łowcy (?). I tak Pańcia wegetarianka musi kupować potrójną już porcję marchewek: dla siebie, psa i królika.
Vega śni
Kiedy piesek śpi jest taki słodki... bo nie brudzi się, bo nie gryzie rzeczy, bo nie przenosi rzeczy z miejsca na miejsce, bo nie skacze, bo nie szczeka, bo... Ale co się dzieje w psiej głowie kiedy pies śpi? Oczywiście - pies śni! Vega czasem nerwowo przebiera łapkami podczas snu, a Pańcio śmieje się, że goni króliczka w swoich snach. Czasami Vega pojękuje - może śni się jej, że króliczek ucieka do nory i przepada w niej na zawsze.Tak czy inaczej: psie sny są faktem, co potwierdzają naukowcy (Pańcia woli się nie zastanawiać jak naukowcy do tego doszli, woli myśleć, że drogą dedukcji).
wtorek, 6 maja 2014
spacer
Spacery to wspólna przygoda. Oczywiście jakość przygody zależy od kilku wytycznych, jak na przykład pogoda. Na powyższym zdjęciu pogoda jest idealna, ani zimno, ani zbyt ciepło, widoczność dobra, zatem podziwiamy Czeski Cieszyn z tarasu widokowego na cieszyńskim Wzgórzu Zamkowym. Pańcie interesuje głownie to, co dalej - góry, które pięknie zamykają panoramę miasta. Vega bardziej jest zainteresowana tym, co bliżej - zwłaszcza kosy są niezwykle dla psa intrygujące. Ważne, aby te różne zainteresowania znalazły wspólny mianownik. Tym mianownikiem jest spacer. Człowiek na spacerze się relaksuje, pies węszy. Człowiek patrzy w niebo, pies penetruje zarośla. Występują oczywiście pewne konflikty, jak brak zrozumienia człowieka dla niektórych zapachów, bardzo pociągających dla psa. Ale nawet jeśli pies się wytarza czasem w odchodach nieznanego pochodzenia, warto chodzić na wspólne spacery. Pańcia nawet myśli, że staje sie dzięki temu lepszym człowiekiem.
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
na rękach
Uśmiechy mówią wszystko! Bo wolimy myśleć, że niewyraźna mina Vegi to jednak uśmiech. Pańcio nosi swoją Vegusię na rękach. Podnieść ją nie jest łatwo i Pańcia już jakiś czas temu się poddała. A Pańcia miała takie wspaniałe plany! Że będzie nosić pieseczka pod pachą niczym Paris Hilton. Że kupi ładną torebeczkę i będzie w niej nosić pieseczka... Plany jednak legły w gruzach bo Vegusia rosła i rosła i już do żadnej torby się nie zmieści, chyba jedynie do takiej niebieskiej z ikei.
wtorek, 15 kwietnia 2014
Tata i Mama
Państwo, których widać na zdjęciach to Ojciec (powyżej) i Mama (poniżej) panny Kitfasińskiej. Panna Kitfasińska, właściwie, w swojej metryce nosi imię Panama z hodowli Fala Love'a. Tata nosi imię Umberto (Pańcie bardzo to cieszy bo jest fanką innego Umberto - Eco), a Mama to My Bluberry Night. Ciekawe czy są dumni z Vegi? Chociaż nigdy niczego jeszcze nie upolowała (a Pańcia i Pańcio mają nadzieję, że tak pozostanie), jest przecież wspaniałym psem!
lektura obowiązkowa
Za oknem deszcz i słota. Prawie jak listopad, tylko liście zielone. Trzeba wyjść na spacer - to jasne. Wracamy po półgodzinie - przemoczone. Pańcia zdejmuje mokrą kurtkę i kalosze, Vega ociera się o ściany bo mokra być nie lubi najbardziej na świecie. W ruch idzie ręcznik i długie tarmoszenie - co Vega bardzo lubi bo wie, że dzięki tym zabiegom będzie sucha. Postanawiamy - nigdzie już nie wychodzimy! Zostajemy w domu, Pańcia pod kocem, Vega na kocu. Bo w taki dzień jak dziś grunt to ciepłe towarzystwo i dobra lektura. Vega układa łeb na nogach Pańci, a Pańcia zagłębia się w meandry nazistowskiej koncepcji sztuki. Atmosfera gęstnieje, bo na kolejnych stronach autorka tropi skradzione w Europie podczas II wojny światowej dzieła sztuki. I tak nam mija dzień. Polecamy lekturę "Grabieży Europy".
piątek, 11 kwietnia 2014
Panna Kitfasińska
Najładniejsza
sunia na dzielnicy! Uroda, bezpretensjonalność oraz ogromna radość życia -
chyba to powoduje, że nie ma w sąsiedztwie psa, który nie szaleje za Vegą.
Kaktus wysiaduje pod naszymi drzwiami, a po drugiej stronie ulicy mieszka Sony
- wielka miłość, wielka, także w tym najbardziej dosłownym sensie (w
najbliższym czasie w porozumieniu z Pańcią i Pańciem Sonego postaramy się to
cudo sfotografować). Nowofundland czarny jak
smoła z delikatnym białym krawatem pod szyją. Sony wygląda groźnie, kiedy
siedzi przy furtce i szczeka na przechodzących, w tych tężeje krew. Na nas
nigdy nie szczeka. Czasem stają przy swoich furtkach, Vega u siebie, a Sony u
siebie i patrzą jedno na drugie. Dzieli ich ulica, no i płoty.
Ludzie Sonego są mili i wyrozumiali dla tego uczucia, ale nie
wszyscy ludzie tacy są. Wczoraj spotkałyśmy uroczego jack russella (a
przynajmniej coś w ten deseń). Pieski się przywitały, dużo mniejszy od Vegi
jack był widocznie naszą Psińską zachwycony i nie chciał odejść mimo zachęt
jego Pańci. W końcu, ta ostatnia, skwitowała scenę: "No bardzo ładna
dziewczyna. Szkoda, że nie dla ciebie". Uważamy, że było to bardzo okrutne.
Urodę
Vegi doceniają także liczni ludzie: „Jaki śliczny piesek!” – takie uwagi
słyszymy codziennie na spacerze. Tylko Pańcia czasem jest trochę zazdrosna bo
sama tylu komplementów nie zbiera.
PS: najmodniejszy w tym sezonie róż znalazł się oczywiście
także w naszej konfekcji wiosna/lato J
piątek, 4 kwietnia 2014
przyjaciel
Najlepszy przyjaciel Vegi to Kaktus. Kaktus jest naszym sąsiadem. Codziennie rano przychodzi pod nasze drzwi i czeka, aż Vega wyjdzie się pobawić. Czasem w drzwi drapie, czasem piszczy, zależnie od nastroju i - zapewne - czasu oczekiwania. Pańcia i Pańcio czasem mają do Kaktusa pretensje zwłaszcza w kwestii pory kiedy to przychodzi po Vegę (np 5 rano!). Kaktus ma już 10 lat i czasem okazuje zniecierpliwienie pomysłowością i wesołością Kitfasińskiej. Bywa i tak, że Kaktus siada w ogrodzie, a Vega wykonuje szaleńczy bieg dookoła ogrodu (tak zwany "szalony piesełek). Vega często Kaktusa przewraca na plecy i wtedy Kaktus się brudzi. Obydwoje dużo czasu spędzają pod bramą; Kaktus z poczucia obowiązku, szczeka na wszystkich przechodzących, a Vega dotrzymuje mu towarzystwa, choć nigdy na nikogo nie szczeka (chyba, że w nocy, ale to inna historia). Tych dwoje spotyka się codziennie, aż trudno uwierzyć, jak trudne były początki tej przyjaźni: Vega była jeszcze bardzo małym pieskiem (miała 2 miesiące) i nie potrafiła nawet sama zejść po schodach kiedy pierwszy raz spotkała Kaktusa. Była bardzo przestraszona, cała się trzęsła. I taki był pierwszy dzień. Wszystkie kolejne dni były już pełne radości, a im lepsza pogoda, tym radości więcej, bo można całe dnie spędzać w ogrodzie i przy bramie i znów w ogrodzie. A jak się pies zmęczy to wraca do domu się wyspać. Może ktoś nie wierzyć, ale przyjaźń istnieje także w świecie zwierząt.
czwartek, 3 kwietnia 2014
jest wesoło
Człowiek jest otoczony technicznymi wynalazkami. Godzinami potrafi się wpatrywać w ekran komputera, co jest całkowicie dla psa niezrozumiałe. Za oknem świeci słońce,tyle zapachów, smaków, dźwięków, a człowiek siedzi prawie nieruchomo i patrzy w świecące pudełko. Pudełko nie ma zapachu, ani smaku (to ostatnie zostało dokładnie sprawdzone - Vega próbowała zjeść jeden z klawiszy - nie smakował). Ludzie mają dużo takich świecących pudełek, większych i mniejszych. Za pomocą małego pudełka Pańcia i Pańcio próbują uchwycić ulotne chwile wspólnego życia. Vega, z jakiegoś powodu, zawsze, kiedy Pańcia próbuje zrobić wspólne zdjęcie zwane smoróbką (bardzo popularna forma w internecie), bierze się do lizania ucha Pańci. A Pańcia niezmiennie jest przerażona takim obrotem sprawy - nie wiedzieć czemu, nie lubi mokrego psiego języka na swojej twarzy. Jedno jest pewne: z Vegą jest wesoło, nawet jeśli czasem ma się mokre ucho.
środa, 26 marca 2014
nastolatka
"Mam już 8 miesięcy i pełne uzębienie!" Wszystkie mleczaki już wyleciały i zostały zastąpione zębami stałymi. Pomijając jeden ząbek mleczny, którego pozbawiła Psińską Pańcia podczas zabawy, pozostałych Vega pozbyła się w bezbolesny sposób. Pocieszamy się, że nie jesteśmy jedyni, którzy pozbawili swego psa zęba (Luna, nasza koleżanka, też straciła mleczaka w podobny sposób - podczas zabawy ze swoim ukochanym Pańciem). Tak, zatem, już 8 miesięcy Vega chodzi, biega i skacze po tym świecie, a od 6 (!) biega i skacze wspólnie z nami. Czyli jesteśmy już razem od pół roku! Ale ten czas leci - jak to się mawia. To było intensywne pół roku w kontaktach międzygatunkowych: Vega przybyła do nas maleńka i jak to mały piesek (lub inny mały ssak) wymagała dużo uwagi i cierpliwości. Ale pewnie i ona nie jedno ma do powiedzenia na nasz temat. Teraz, ponoć, znów przechodzimy trudny czas, bo wchodzimy w okres buntu. Jednym słowem - mamy w domu nastolatkę.
wtorek, 25 marca 2014
znalezione - nie kradzione
Znalezione - nie kradzione! Dziś na spacerze Vega znalazła jeża. To nie był jej pierwszy jeż, więc już wiedziała jak podejść do tematu, a raczej, jak podejść do jeża. Niestety coś w środku, ciągle podpowiada Vedze, że może jednak jeż chciałby się bawić. No i wykonuje swoje psie harce:
Szczeka zaczepnie, ale nie grożąco;Markuje uciekanie od drugiego psa (w tym przypadku jeża) sprawdzając czy ten ją goni;
Przypada na przednie łapy trzymając zad w górze – charakterystyczny ukłon.
Łatwo się domyślić reakcji jeża - kuli się mocniej i... zero zabawy. Nic dziwnego, że wszyscy podchodzą do niego, jak do jeża.
Przypada na przednie łapy trzymając zad w górze – charakterystyczny ukłon.
Łatwo się domyślić reakcji jeża - kuli się mocniej i... zero zabawy. Nic dziwnego, że wszyscy podchodzą do niego, jak do jeża.
sobota, 22 marca 2014
pierwsza wiosenna sobota
Pańcia patrzy w niebo i co widzi? Cudowna wiosna, błękit nad nami... słoneczko grzeje, kwiatki rosną, a na drzewach widać pączki. Pańcio rozpala nam grilla, kroi cukinie i chleb, zawija czosnek w folie aluminiową. A kiedy tak ludzie delektują się wiosną, pies wiernie im towarzyszy i cieszy się razem z nimi. Dla Vegi to pierwsza wiosna. Czy macie pojęcie co to znaczy? Pierwszy raz widzi pszczołę i bąka co przysiadł na kwiatku w ogrodzie. Ptaki ćwierkają i pełno ich. Na drzewie przysiadł młody bażant, tuż nad naszymi głowami. Za płotem sąsiedzi przekopują rabatki, a dzieci bawią się na huśtawce. Przez ogród przebiega kot zachęcony zapachami grilla. A Pańcia leży na kocu w ogrodzie, co także jest dziwne.
ps: a Pańcio ma alergię :/
czwartek, 20 marca 2014
w oczekiwaniu na pożarcie
Pańcia zakupiła w second handzie porcję maskotek za jedyne 5 zł! Wyprane, oczekują na swój los. Najpierw zostaną ugniecione łapami, potem dokładnie wymamlane, tak, że nie pozostanie ani jeden suchy skrawek. Tak przygotowana materia pluszaka będzie polem dalszych destrukcyjnych działań. Najważniejsze, aby zacząć od głowy! Trzeba odgryźć ucho, albo nos. Kiedy pozbędziemy się już części, pozostanie po niej dziura, czyli dostęp do wnętrzności. Kolejny krok to sukcesywne wyciąganie znajdujących się w środku pluszaka trocin, waty, czy innych flaków. Na koniec przyjdzie Pańcia, lub Pańcio, i pozbiera wszystkie te nic już nie znaczące podroby z pluszaka. Reszta zabawki wyląduje w dużym wiklinowym koszu, w którym Pańcia (nie wiedzieć w jakim celu) kolekcjonuje smętne resztki pluszowych misiów, króliczków i małpek. Potem Vega dostanie kolejnego pluszaka i wszystko zacznie się od początku. Nasz dom to upiorne miejsce dla wszystkich misi.
piątek, 14 marca 2014
Zaborczy Jamnik
Weekend spędzamy we czworo: Pańcia, Pańcio, Vega i Zaborczy Jamnik. Pańcia Jamnika wyjechała na kilka dni i obdarzyła nas wielkim zaufaniem zostawiając nam pod opieką pieska. Psota - bo takie Jamnik nosi imię - ma 12 lat i nazywamy ją Ciocią Psotą. Ciocia Psota nie jest chętna do zbaw, co Vegę bardzo martwi; robi co może, aby starszą koleżankę zachęcić do zabawy, ale nic z tego. Na dodatek Ciocia Psota zajęła legowisko Vegi i nie zostało nic innego jak położyć się na miejscu Psoty. Wyżełek - kłębuszek i Psota - księżniczka.
sobota, 8 marca 2014
Pańcio cie tak kocha!
"Pańcio cie tak kocha!" - te słowa Pańcia słyszy bardzo często. Oczywiście skierowane nie do niej - Pańci -ale do Vegi, a właściwie Vegusi, bo tak zwykł nazywać Psińską Pańcio. Pańcia dziś wieczór z nami nie ma bo wyjechał w odległe rodzinne strony, więc możemy go troszkę obgadać. Bo Pańcio wcale psa nie chciał. Pańcia go namówiła, twierdząc, że bez psa nie dadzą sobie rady, że pies to niezbędne w łańcuchu rodzinnym ogniwo, że nie mogą tak dłużej sami spacerować, że ktoś się musi nimi zaopiekować. Przez pierwsze dwa tygodnie Vegę Pańcio oglądał tylko na ekranie komputera przez skypa. Potem Pańcio wrócił i się zaczęło: "to nie jest pies, to jest Vegusia", "nie kręć się, bo pies śpi" i inne. I tak zostali najlepszymi przyjaciółmi: Pańcio i Vega.
Swoją droga jest taki żart: jak sprawdzić kto cie bardziej kocha: żona czy pies? zamknij oboje w bagażniku a jak otworzysz to zobaczysz kto się bardziej ucieszy" :)
Swoją droga jest taki żart: jak sprawdzić kto cie bardziej kocha: żona czy pies? zamknij oboje w bagażniku a jak otworzysz to zobaczysz kto się bardziej ucieszy" :)
czwartek, 6 marca 2014
Vega
A tak, dla porównania, wygląda zdrowy wyżełek weimarski. Uśmiech od ucha do ucha bo zdjęcie zrobione na spacerze. Tego dnia Vegasińska spotkała osiołki.
Ciągle myślimy o zabiedzonym koledze. Czytamy też komentarze innych, na profilu Patrolu Interwencyjnego I tak sobie myślimy... że dużo jest w nich nienawiści. Jasne, że o właścicielach tak wychudzonego psa nic dobrego powiedzieć się nie da, ale może nie warto o nich mówić i myśleć w ogóle? Zajmą się nimi odpowiednie organy i, miejmy nadzieję, poniosą zasłużoną karę. A poza tym, wierzymy w karmę (nie tylko tą psią).
My też się często zastanawiamy, czy jesteśmy dobrymi ludźmi dla Vegi i czy Vega jest szczęśliwa. Ale chyba idzie nam nieźle. Kiedy Pańcia pisze te słowa Vega leży obok na swoim posłaniu, pod kaloryferem. Jesteśmy już po spacerze i czekamy na Pańcia.
Trzymamy kciuki za kolegę. Fajnie by było kiedyś się spotkać i wspólnie pogonić po łące...
Ciągle myślimy o zabiedzonym koledze. Czytamy też komentarze innych, na profilu Patrolu Interwencyjnego I tak sobie myślimy... że dużo jest w nich nienawiści. Jasne, że o właścicielach tak wychudzonego psa nic dobrego powiedzieć się nie da, ale może nie warto o nich mówić i myśleć w ogóle? Zajmą się nimi odpowiednie organy i, miejmy nadzieję, poniosą zasłużoną karę. A poza tym, wierzymy w karmę (nie tylko tą psią).
My też się często zastanawiamy, czy jesteśmy dobrymi ludźmi dla Vegi i czy Vega jest szczęśliwa. Ale chyba idzie nam nieźle. Kiedy Pańcia pisze te słowa Vega leży obok na swoim posłaniu, pod kaloryferem. Jesteśmy już po spacerze i czekamy na Pańcia.
Trzymamy kciuki za kolegę. Fajnie by było kiedyś się spotkać i wspólnie pogonić po łące...
człowiek
"Człowiek
- to brzmi dumnie!"
Te słowa Maksyma Gorkiego wydają się kiepskim
żartem kiedy patrzymy na zdjęcia takie jak to i kiedy czytamy o podobnych
wydarzeniach. "Trudno uwierzyć, że ludzie są w stanie doprowadzić
zwierzę do takiego stanu. To pies, który przez wiele lat zdobywał złote medale
na wystawach. Jego właściciele prowadzili hodowlę, którą z czasem zlikwidowali
pozostawiając sobie tylko tego jednego psiaka. Piesek ma 7 lat. Obecnie
przebywa pod naszą opieką. Pozostaje pod stała opieką lekarzy. Całą noc będzie
przy nim dyżurowała nasza inspektor. Pies musi dostawać minimalne ilości
posiłków w odstępach dwóch, trzech godzin. Liczne odleżyny i otarcia skóry, gojąca
się rana na jednym uchu, gojące się oderwanie fragmentu drugiego ucha, przerost
pazurów, to tylko kilka z całej listy sporządzonej przez lekarza. Cały czas
pies jest diagnozowany.
Mimo
stanu do jakiego został doprowadzony ciągle jeszcze wierzy w człowieka. Boi
się, ale szuka kontaktu."
To fragment
opisu, który w całości można przeczytać na profilu facebookowym Patrolu
Interwencyjnego As z Łodzi. Jak można doprowadzić zwierzę do takiego stanu??
Jedyne co pociesza nas w tej historii, to fakt, że istnieją ludzie, którzy
reagują na krzywdę psów: ktoś zawiadomił odpowiednie służby telefonicznie,
przyjechał patrol i policja, a pies został odebrany i teraz znajduje się pod
fachowa opieką.
Chyba nie
musimy dodawać, że Maksym Gorki nie należy do naszych ulubionych twórców.
niedziela, 2 marca 2014
Szalony Piesełek
Pańcio i Pańcia doszli do wniosku, że wszystko co tu piszą i
zamieszczają daje nazbyt sielankowy obraz, a rzeczywistość tak sielankowa nie
jest. Postanowili więc opisać gorsze strony przyjaźni z psem. Oczywiście kiedy
Vega to usłyszała, opadły jej łapy; „Staram się i staram, a oni ciągle chcą
więcej! Może czasem zdarzy mi się szalony piesełek, albo inne oderwanie od
normy, ale, żeby od razu o tym pisać w Internecie!?”.
No to tak: czasem piesek jest niegrzeczny! Kiedy Pańcia to
pisze Vega próbuje ukraść bruschettę z bardzo ostrą pastą z papryki, a w Tłusty
Czwartek ukradła pączka (tradycji stało się zadość). Bywa, że Vega szczeka w
nocy, bez powodu (Vega: „to, że oni nic nie słyszą nie znaczy, że powodu nie ma!”).
Szczeka tak np. o 3 nad ranem! Pańcia i Pańcio tego nie lubią, bo lubią w nocy
spać. Kolejna sprawa – meble: pogryzione. Owszem, antyków to nie mamy, ale
jednak...
Jakie są gorsze strony przyjaźni z człowiekiem? Ze stołu
jeść nie można, co się znajdzie - jeść nie można (choć samemu się znalazło!),
wytarzać się w padlinie – nie można, pogonić kurkę czy królika – nie można.
Sami widzicie, zawsze istnieją negatywne strony nawet najbardziej
pozytywnych aspektów życia, także przyjaźni człowieka z psem i psa z
człowiekiem. Warto o tym pamiętać zanim zdecydujemy się na psa (lub na
człowieka) bo życie to nie reklama gazowanego napoju.
Trzy Gracje
Trzy Gracje! Boginie wdzięku, piękna i radości. Napotkane na niedzielnym spacerze. Vega je pokochała od pierwszego wejrzenia. I chyba nie bez wzajemności, bo długo chodziły wzdłuż ogrodzenia. Niedzielny spacer był dziś wyjątkowo intensywny, doszliśmy aż do stacji Cieszyn Mnisztwo. Zmęczeni, odpoczywamy po długim dniu. Vega pod kaloryferem na swoim leżeniu (dla odmiany nie na naszym łóżku), a ludzie na kanapie z winem w ręku.
Lubimy takie intensywne niedziele.
Lubimy takie intensywne niedziele.
środa, 26 lutego 2014
gryziemy się w język!
Gryziemy się w język drodzy ludzie! Jeśli macie chęć w obecności psa paplać bez sensu - nie radzimy! Tak! Teraz są na to dowody naukowe (link poniżej): psy rozumieją co do nich mówimy! Oczywiście dla wielu z nas (ludzi) było to jasne od dawna. Jak dowodzą badania, tysiące lat wspólnej egzystencji i (!) ewolucji - zrobiły swoje. Porozumiewamy się. Dla Pańcia i Pańci jest nadzieja! Może wreszcie powiedzą Vedze coś sensownego zamiast "zostaw!", co uwłacza psiej inteligencji.
http://wyborcza.pl/1,75400,15518390,Moj_pies_rozumie__co_do_niego_mowie___twierdza_wlasciciele_.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
http://wyborcza.pl/1,75400,15518390,Moj_pies_rozumie__co_do_niego_mowie___twierdza_wlasciciele_.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
kura idealna
Kura domowa - ptak hodowlany, w środowisku naturalnym nie występuje (nic dziwnego).
Tego posta należałoby zacząć od słów: czego uczymy się od psa. Od psa uczymy się zdziwienia światem. Czasem nam, ludziom, wydaje się, że widzieliśmy już wszystko i nic nas nie zdziwi. Zdziwienie jest jednak ważne, to forma zachwytu nad światem, którego nigdy do końca nie poznamy. Myślenie, że cały świat mamy u stóp naukowego poznania, wypływa jedynie z egocentryzmu człowieka, ale nie ma nic wspólnego z Prawdą.
Vega codziennie dziwi się światu i codziennie uczy nas jak się zatrzymać i zobaczyć piękno tam, gdzie się go nie spodziewamy. No bo taka kura: takie zwykłe to, niektórzy znają tylko w formie przygotowanej do spożycia. A to jest żywa istota! I jak wskazuje na to Vega - istota cudowna. Kitfasińska potrafi długo patrzeć na kurę (oczywiście jeśli ta jest za płotem, bo jeśli nie jest chroniona, Vega wchodzi w bliższy kontakt, który, jak w przypadku antropologa - może zakończyć się zniszczeniem obiektu badawczego). A kura jest wspaniała! Zachwycające krągłości, nieśpieszne ruchy, lśniące piórka... Pierwszy kontakt Vegi z kurą było szokiem. Vega aż przysiadła z wrażenia. Teraz Pańcio i Pańcia muszą czuwać, aby kontakt z doskonałością kurzego ciała nie był zbyt bliski. Bo Vega jest jak antropolog.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






