poniedziałek, 13 lipca 2015

Dziadkowie i Arko

Moi Dziadkowie byli miłośnikami psów, których przez nasz dom przewinęło się sporo, różnej rasy, bez rasy, i różnej maści. Ulubieńcem był jednak Arko. Owczarek niemiecki był bohaterem opowieści jakie w dzieciństwie opowiadała mi Babcia. Arko był drugim w Polsce owczarkiem niemieckim po wojnie. Ze zrozumiałych względów ta właśnie rasa źle się kojarzyła Polakom, ale niechęć nie mogła trwać długo, bo owczarki mają tyle zalet i są tak wspaniałymi psami pracującymi chętnie z człowiekiem, że zwyczajnie musiały wrócić "do łask". 
To własnie Arko był powodem decyzji moich Dziadków aby zamieszkać w Zabrzu. Dziadkowie przez lata powojenne mieszkali w Berlinie. Tam się poznali pracując razem w polskiej ambasadzie. Kiedy wracali do Polski mogli zamieszkać w wielu miastach: Dziadek był sędzią i ze swoim wykształceniem, zdobytym jeszcze przed wojną na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu - osobą wyjątkowo pożądaną w każdym polskim mieście, bo ludzi z jego wykształceniem zwyczajnie nie było. Moi Dziadkowie wybrali jednak Zabrze, bo tylko w tym mieście proponowano im dom z ogrodem, a ten wydawał im się niezbędny dla Arka. I tak Arko zdecydował o ich dalszym życiu, a chyba także i moim. 
Przeglądając rodzinne albumy ciągle natrafiam na zdjęcia psów i kotów, pełnowartościowych członków rodziny.

1 komentarz: