piątek, 29 maja 2015

o choroba!

Wczoraj przyplątało się do nas choróbsko. Vega zwykle ma w zwyczaju budzić mnie o 6 rano (Pańcio oczywiście smacznie sobie śpi) bo chce już wyjść na dwór. Tym razem w ogóle nie chciała wstać, a kiedy ją w końcu do tego namówiłam powłóczyła tylnymi nogami. Kolega zawiózł nas samochodem do weterynarza, bo nie chciałam ryzykować przechadzki kiedy V była w takim stanie. Pani weterynarz wpakowała Vedze zastrzyki i wróciłyśmy do domu. Ponieważ jedno z podejrzeń mówiło, ze V przewiało postanowiłam ją dogrzać i tak: napaliłam w piecu i nakryłam psa kocem. Pies przespał właściwie cały dzień a dziś obudził się już zdrowy. Profilaktycznie odwiedziłyśmy znów weterynarza i tam się dowiedziałyśmy, że Vega będzie zdrowa, że to nic poważnego, tylko jakieś przesilenie i że musimy przez kilka dni uważać i ograniczać nasze "rutynowe" szaleństwa. Ta ostatnia sprawa trochę nas zmartwiła, no bo jak to tak, weekend bez szaleństw? Dozwolony jest tylko krótki spacer i to na smyczy. No nic, jakoś to musimy przeżyć. Razem z Pańciem cieszymy się, że Vedze nic nie jest, bo rzecz wyglądała źle i wystraszyliśmy się nie na żarty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz