czwartek, 25 czerwca 2015

zapach wakacji

Wczoraj poczułam wakacje! Racjonalnych przesłanek ku te mu nie ma, bo urlop zaczynam za miesiąc, a na biurku stos papierów, książek, domagających się przeczytania, tekstów domagających się napisania, ale... Myślałam, ze Cieszyn mam już całkiem poznany, a tu odkryliśmy nowe cudne tereny. Idąc w kierunku Bielska ciągną się pola łąki i lasy. Jest cudownie, słychać tylko ptaki. Gdzieś w zbożu zauważyłam rogi sarny, ale szczęśliwie Vega się nie połapała. Pachniało zupełnie jak na wakacjach. Pewnie też pamiętać z dzieciństwa te wakacyjne wyjazdy na wieś do dziadków/ ciotek/ wujków. Ja jeździłam pod Nowy Sącz do rodziny Babci i do Pucka - rodzina Dziadka. Chodziło się po polach i wydawało się, że można iść tak bez końca. 
Na zdjęciu widzimy, oprócz Vegusi oczywiście, Pańcia, który mimo zmęczenia po całym dniu pracy i weekendowych graniach, wybrał się z nami na tą eskapadę.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

nauka pływania

Nauka pływania to chyba za dużo powiedziane. To raczej oswajanie z wodą. Ale są postępy! Od kiedy Vega jako mały szczeniak weszła na lód, który to podstępnie się pod nią załamał, skutkiem czego pies wpadł do zimnej wody, jakoś nie ma wielkiej ochoty na pływanie. Ale tez już się wody nie boi. Jeśli wchodzimy razem, albo najlepiej z drugim psem, Vega nie przejawia większych obaw, przynajmniej do chwili kiedy pod łapami czuje grunt. Niestety nie doszliśmy jeszcze do momentu, żeby Vega pływała. Długie łapy pozwalają wchodzić dość głęboko bez obawy. No i tak ciągle czekamy na tą chwile kiedy Vega odkryje pływanie. Ale spokojnie, co się odwlecze...

jakie perfumy wybrać na dziś?

To zdjęcie "obiegło świat" pod hasłem "Jakie perfumy wybrać na dziś?". I rzeczywiście na lustrze stoją flakoniki z perfumami, którymi to Pańcia się oblewa w trudnym do odgadnięcia przez psa celu. Pańcia zdaje sobie sprawę, że takie perfumami się spryskiwanie dla Vegi może być dziwacznym ludzkim rytuałem. Tym bardziej zdziwiłam się widząc zainteresowanie Vegi i wietrzenie nosem na półce. Szybko jednak zorientowałam się, że na samej górze, na ramie lustra położone są rogi znalezione na łące. Koziołki zrzucają takie rogi wiosną i my je znaleźliśmy. Ten zapach musi przyciągać! Nie tam jakieś Chanel i inne człowiecze dziwactwa. Rogi sarenki, to jest to!
Przy okazji musimy podzielić się pewnym spostrzeżeniem czy uwagą. Otóż o tej porze roku trzeba bardzo w lasach i na łąkach uważać. Różne zwierzęta maja małe i nasz pies, który ogólnie nie wydaje się groźny, może się jednak okazać, powiedzmy - niepożądany. My chwilowo postanawiamy omijać pewne tereny, o których wiemy, że może się tam czaić coś małego, co jeszcze nie jest zdolne do ucieczki. Nie chcemy mieć przecież na sumieniu małej sarenki czy innego zwierzęcego dziecka!

niedziela, 21 czerwca 2015

rozmowy ze zwierzętami

Kolejna pozycja obowiązkowa na liście lektur zwierzolubów. Zaczytujemy się z Vegą zwłaszcza że dzisiejszej niedzieli deszczowo i zimno za oknem. Książka pełna humoru a autor wyjątkowy. Bo Konrad Lorenz to laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii. Zacytujemy tu fragment, którego tematyka zbliżona jest do naszych wpisów o zniszczeniach poczynionych przez Vegę w naszym domu. Lorenz pisze o tym z uśmiechem, ale także - mądrością. 

"Moją opowieść zaczynam od ciemnej strony współżycia ze zwierzętami, ponieważ to, w jaki sposób jesteśmy gotowi ją znosić, stanowi miarę naszej miłości do nich. Wyrażam w tym miejscu dozgonną wdzięczność moim cierpliwym rodzicom, którzy tylko kiwali głowami lub pobłażliwie wzdychali, kiedy jako uczeń czy młody student przynosiłem do domu potencjalnego sprawce szkód, nowego lokatora. A ile przez te wszystkie lata musiała znieść moja żona! Bo czyż można wymagać od własnej żony, żeby przymknęła oko na oswojonego szczura, który biega po mieszkaniu, wygryza małe ładne kółeczka w pościeli i mości nimi swoją norę? Która żona potrafiłaby patrzeć spokojnie, jak papuga obgryza wszystkie guziki z prania, które schnie rozwieszone w ogrodzie? Albo jak oswojona dzika gęś nocuje w naszej sypialni, a rano wylatuje z niej przez okno? (Nie wpuszczajcie dzikich gęsi do mieszkania!) Co powiedziałaby inna kobieta, gdyby się okazało, że ładne niebieskie plamki, którymi śpiewający ptak przyozdobił meble i firanki po zjedzeniu jagód czarnego bzu, absolutnie nie schodzą. Co by powiedziała gdyby... i tak dalej przez następnych dwadzieścia stron!"

Może mamy jakąś obsesję na punkcie zniszczeń, ale osobiście uważam, że mówienia o nich nigdy zbyt wiele. Może gdyby ludzie wiedzieli jakie zagrożenia wiążą się z zamieszkaniem w ich domu zwierzaka, nie braliby psa/kota/czegoś innego tak pochopnie. 
A książkę polecamy serdecznie, jesteśmy jeszcze w trakcie czytania, więc może pojawią się kolejne dotyczące tej lektury wpisy. Rzecz jest niebagatelna zwłaszcza, że autor opisuje swoje życie pod jednym dachem z bardzo osobliwymi zwierzętami.
Konrad Lorenz, Rozmowy ze zwierzętami. Wyd. WAB, Warszawa 2014.

Ps: a jeszcze słowo dotyczące cen książek, które podobno są za drogie. Książka kosztowała nas 29 zł, a zatem niej niż obiad dla dwojga, a zostanie z nami dłużej, przynajmniej jeśli Vega nie zdecyduje inaczej :)

wtorek, 16 czerwca 2015

róż i już

Jak cudny jest mój pies! Jak cudne łapki ma! Choć tu akurat możemy podziwiać tylko jedną z łap i część korpusu. Kiedyś te łapki były całkiem różowe. Kiedy Vega była "nowa" miała różowe łapki i brzuch. Brzuch różowy pozostał, choć zmienił nieco odcień, ale łapki... powiedzmy, że trochę się wysłużyły. Czasem jeszcze odzyskują częściowo swój pierwotny kolor, zwłaszcza po długim spacerze w deszczu. Vega w lipcu będzie obchodzić swoje drugie urodziny, więc nie jest już różowym szczeniaczkiem. Takim całkiem dorosłym psem też jeszcze nie jest. Często jesteśmy pytani czy to młody piesek. A to już całkiem duży pies i duże łapy.