środa, 25 maja 2016

zmęczenie

Czasem jesteśmy pytani przez naszych znajomych, którzy nas odwiedzają, czemu nasze psy ciągle śpią? Czemu są takie grzeczne i leżą? Odpowiedź jest bardzo prosta! Trzeba użyć magicznego zaklęcia! To oczywiście żart. Żadna magia tu nie dział, a jedyny sposób to... zmęczyć psa.  Dawno temu, kiedy przygotowywałam się do przyjęcia Vegi w naszym domu, przeczytałam słowa, że szczęśliwy wyżeł to zmęczony wyżeł. I tego się, wraz z Pańciem, trzymamy! Nasze pieski dostają konkretny wycisk, długie spacery, bieganie, ale na tym zdjęciu coś innego je zmęczyło. Pieski są zmęczone psychicznie po dużym wysiłku, a mianowicie szkoleniu posłuszeństwa. Pamiętamy jeszcze nasze pierwsze szkolenia z V; była tak zmęczona, że spała przez resztę dnia. Teraz do szkoleń dołączył Mazi. Idzie mu całkiem dobrze, tylko z siadaniem na komendę ma problem. I tak, znów mamy grzeczne psy, szczęśliwe bo zmęczone.

wtorek, 24 maja 2016

plener

Kiedy Mazurek pojawił się w naszym domu zastanawialiśmy się czy równie chętnie jak Vega będzie z nami chadzał na długie spacery i biegał. Okazało się, że spacery to jest to, co Mazi lubi najbardziej (lubi jeszcze leżeć na kanapie i jeść zwłaszcza śniadania). Kiedy tylko pieski wyczują, że coś się święci, że nadchodzi upragniony spacer, zaczynają przedreptywać, chodzić za nami, ogólnie wyrażać swoje zniecierpliwienie, że niby idziemy, ale ciągle nie wychodzimy i z jakich to powodów trwa to tak długo. Mazi tu przoduje: głośno pojękuje i cieszy się całym ciałem. Inaczej też niż Vega chętnie podkłada łeb, żeby założyć mu obróżkę i szelki, V oczywiście kieruje głowę w drugą stronę, dając do zrozumienia, że obroży nie potrzebuje ani trochę.
W czasie spaceru wszystko nas ciekawi, a kiedy zaczynamy biec Mazi nie ma sobie równych. Jak się okazuje to idealny pies pociągowy, który zdaje się nie męczyć. M ciągnie przed siebie, kiedy V już się pokłada na zielonej trawce. Trzeba dostosować do psów tępo i dystans, choć co do tego ostatniego mamy jasność - spacer musi być długi, najlepiej taki 10 km, albo i więcej. Po takim spacerze można zasnąć z poczuciem dobrze spędzonego dnia i mówię tu zarówno o psach jak i ludziach.

środa, 11 maja 2016

pływak


Mazi pływa! Tego właściwie się po nim spodziewaliśmy bo dał się nam już poznać jako pies nieustraszony i zdeterminowany. Mimo moich wątpliwości Pańcio postanowił dać się wczoraj Maziemu wybiegać w naszym ulubionym miejscu, w którym też często puszczamy Vegę. Nasze miejsce to półwysep na rzece Olzie, a zatem miejsce odgrodzone wodą i pies nie ma gdzie ewentualnie uciekać. No chyba, że tak jak Mazi ucieknie do wody. I tak nasz drogi M wskoczył ochoczo do rzeki i puścił się za kaczkami. Kaczki zdołały umknąć, Mazi po pewnym czasie zdecydował się wrócić, oczywiście cały mokry i "pachnący" w ten charakterystyczny dla mokrego psa sposób. Vega stała tylko na brzegu i oczekiwała na rozwój wydarzeń. Przypomnę, że V nie pływa i ogólnie nie pała do wody sympatią od kiedy załamał się pod nią lód, kiedy to jeszcze szczenięciem była. Może się jednaka da przekonać Mazurkowi?