niedziela, 21 września 2014

ROK!

Już od roku mamy psa! Już od roku pies ma nas! Początki były trudne, bo szczeniak jest trochę jak małe dziecko - potrzebuje 100% uwagi. Inaczej niż dzieci (zwykle tak przynajmniej bywa) - szczeniaki gryzą. Gryzą wszystko i chętnie. Vega najchętniej gryzła kostki Pańcia. Szczeniak musi wychodzić na dwór raz na trzy godziny. I nie jest ważne czy jest akurat dwunasta w nocy czy trzecia. Po szczeniaku trzeba sprzątać, różne rzeczy. Szczeniak niechętnie zostaje sam, ale trzeba go tego nauczyć. Szczeniak niszczy, nawet te rzeczy, które ludziom wydają się cenne (z jakiegoś powodu). Ale to przechodzi*. I chociaż trochę szkoda, że Vega nie jest już takim małym słodkim pieskiem, to za to jest dużo mądrzejszym pieskiem i jest bardziej grzeczna. 
*Pańcio zauważył, że słowa "to przechodzi" mają podwójne znaczenie: z jednej strony przechodzą szczenięce nawyki, a z drugiej - nam przestaje tak bardzo zależeć na rzeczach. Oczywiście jest nam szkoda kilku rzeczy, które straciliśmy w wyniku działań Psińskiej, ale to tylko rzeczy! A obecność Vegi daje nam więcej radości niż jakakolwiek rzecz :)

środa, 17 września 2014

szaleństwo

Pańcio kategorycznie zabronił się śmiać z psa, ale Pańcia nie mogła się powstrzymać i powiększyła zdjęcie, na którym wyraźnie widać: nasz pies jest szalony! Oczywiście w normalnej skali i na co dzień tego nie widać. Przyjmijmy, że to słońce, woda i piasek wywołały te emocje.

aktywny wypoczynek

Relacji z Podróży Poślubnej ciąg dalszy!
Hel to idealne miejsce na wypoczynek z psem. Poza sezonem (czyli już we wrześniu) plaże są prawie puste i nikt nie ma pretensji, że piesek biega bez smyczy. Plaża jest czysta, nie ma na niej tych wszystkich śmieci zostawianych przez ludzi, ale pełna patyków. Nietrudno sobie wyobrazić, że taka plaża jest rajem dla psa! Można biegać do woli, a gdzie się nie obejrzeć - tam patyk, idealny do zabawy. I tak właśnie spędzaliśmy czas: biegając, rzucając i odpoczywając patrząc w morze.

wtorek, 16 września 2014

Podróż Poślubna

- W sumie to miało być tylko moje zdjęcie ale reszta weszła mi w kadr :)
- Trudno, teraz tak już będzie :)
Właściwie to jedno zdjęcie może opowiedzieć wszystko. Bo wszystko na nim jest: jest słońce, plaża i morze - czyli piękne okoliczności przyrody. I jesteśmy my: czyli Pańcio, Pańcia i Vega. Zdjęcie w zamierzeniu miało być zwykłym selfie, ale jak już zostało powiedziane: nie udało się. Bo weszli mi w kadr. Wielkimi stopami, czterema łapami, w kadry mojego (czyli piszącej te słowa Pańci) życia weszły najwspanialsze znane mi istoty: czyli Pańcio, zwany od 6.09 także Mężem, oraz Vega, zwana także Vegusią, Nusią, Kitfasińską i Pumbą.
A skoro tworzymy już rodzinę to i Podróż Poślubna była rodzinna. Tylko my troje na Półwyspie Helskim.